• Wpisów:62
  • Średnio co: 38 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 19:40
  • Licznik odwiedzin:23 057 / 2437 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
-tęsknię...
-ja też.
-a nie możemy do siebie wrócić ?
-w żadnym wypadku.
 

 
-jak łatwo jest zniszczyć człowieka?
-łatwiej niż Ci się wydaje. on zniszczył mnie jednym słowem "nie" postawionym przed często wypowiadanym "kocham Cię".

-zmieniłaś się.
-czemu tak sądzisz ??
-jesteś taka... taka obojetna...
-wiesz, życie skopało mi dupe kilka razy wiec się uodporniłam...

-mówiłam Ci, że będziesz przez niego cierpieć.
-mówiłaś. a ja jak zwykle nie słuchałam, bo patrząc w jego oczy widziałam cholerną miłość, gdy na mnie spoglądał.
-nie widziałaś. chciałaś widzieć...

-chcesz znać prawdę?
-no mów…
-kompletnie nie rozumiem dlaczego przejmujesz się tym facetem. skoro Cię zostawił to znaczy, że nie był Ciebie wart i nie warto o nim pamiętać, a tym bardziej karać się siedzeniem w domu…
 

 
przepraszam, nie chciałam się w tobie zakochać. tak wyszło.
 

 
It's like your screaming and no one can hear..
 

 
chciałam przesłać Ci coś seksownego na urodziny ale listonosz kazał mi przestać się wygłupiać i wyjść ze skrzynki na listy.
 

 
kochanie, mam prośbę... przekaż swojej lasce, że jak jeszcze raz zareaguje śmiechem na mój widok, to jej tak wyjebie, że pomyli wakacje z feriami zimowymi... i się skończy, NARODOWY DZIEŃ OCHRONY KUREWSTWA.
 

 
kocham to, jak w środku naszego pocałunku, czuję jak się uśmiechasz.
 

 
mm. boski ten chłopak. <3
 

 
dobry! albo i zły... jak kto woli. u mnie jest bardzo dobrze. aż mnie to dziwi... pewnie szykuje się jakaś bomba... mam dobre oceny, poznałam świetnego chłopaka, dobrze dogaduję się z rodzicami, nie pokłóciłam się z nikim ostatnio, nie dostałam w tym tygodniu żadnej uwagi. normalnie, szok. xD niedługo pewnie się wszystko spieprzy, ale dobra. miałam iść dziś na imprezę. ale po ostatnim treningu koszykówki (uwielbiam grać w kosza) mam straszne zakwasy i ledwo się ruszam. więc w tym tygodniu odpuszczam sobie imprezę i spędzę czas sama ze sobą. xD
jaram się ostatnio Beyonce. słucham jej piosenek, oglądam teledyski. mam jakąś dziwną fazę. dzisiaj caluutki dzień słucham:

piosenka świetna, teledysk jeszcze lepszy. te stroje, rozmazany mejkap. cudo! xD
 

 
wkładasz mi język do ust. pieprzysz co tydzień po sobotnim melanżu. przy kumplach, trzymasz mi dłoń na tyłku i całujesz po dekolcie. mówisz, że mam wyjebany kolor oczu. mniej więcej co miesiąc doprowadzasz mnie do stanu melancholii i podpuchniętych powiek. jesteśmy razem. ja jestem znana jako ta, która jest z największym przystojniakiem. ty jako ten, który wyrwał najzgrabniejszą niunię w szkole. tylko wiesz co? nie kochamy się, to czyste pragnienie.
 

 
ona znów udawała, że ma go głęboko w nosie. jak najdalej odsuwała od siebie myśl, że tak bardzo pragnęła z nim być. nigdy nie potrafiła przyznać się do błędu. do tego, że taki drań mógł zawładnąć całym jej światem

trudno minąć Go na ulicy i spojrzawszy mu w oczy, nie odczuć przy tym, że to ktoś wyjątkowy, z kim chciałoby się spędzić czas. i tego właśnie najbardziej Jej zazdroszczę. tego, że Ona ma tak dużo Jego czasu dla siebie...

zdecydowanie za wiele o Tobie myślę. zbyt często i zbyt intensywnie. wychodzę z domu z kubkiem herbaty w dłoni, ubieram sukienkę tył do przodu, maluję usta tuszem do rzęs, nie potrafię skupić się na normalnym funkcjonowaniu. powinieneś czuć się winny. powodujesz paraliż moich szarych komórek.

usiadłam na schodach, przed blokiem. zapaliłam fajkę, ze zdenerwowania ściskałam pięści do tego stopnia, że paznokcie pokaleczyły mi dłoń. ryczałam, jak małe dziecko. w dupie miałam sąsiadkę która pierdoliła mi nad uchem, że śmiecę popiołem. liczył się tylko On i ból jaki zadał. nie miałam siły wstać, jak gdyby nogi odmówiły mi posłuszeństwa. mogło dziać się wszystko, a ja jedyne co potrafiłam robić to brać buchy głęboko w płuca.

 

 
czasami przez niego, przez jego zachowanie miałam ochotę w środku lekcji wstać i powiedzieć wszystkim : spierdalajcie! a później wyjść z klasy i mocno trzasnąć drzwiami. jednak nigdy tego nie zrobiłam. zawsze udawałam grzeczną, poukładaną, słodką dziewczynkę...

przepraszam, że często przeklinam, że często strzelam focha i nie jestem pierwszą lepszą którą możesz zaciągnąć do łóżka. przepraszam, że wciągnęłam Cię w tą bezinteresowną znajomość i ciągnęłam ją do okaleczenia mojego serca. przepraszam, że mi tak cholernie zależy i przepraszam że kocham.

codziennie powtarzam sobie, że za tobą nie tęsknię, że cię nie kocham, mając nadzieję, że kiedyś sama w to uwierzę.

 

 
nienawidzę poniedziałków, matmy, biologii, czekolady, wiatru, białych bluzek, mojej klasy, szkolnych obiadów i całej reszty, kurwa.
sorry, ale mam chujowy humor. -,-

a ogólnie, podoba mi się ta fota. xD


 

 
nie lubisz mnie ? strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.

masz wrogów ? bardzo dobrze. to znaczy że postawiłeś się w jakiejś sprawie w swoim życiu.

kiedyś nie umiałam przestać o tobie mówić, dziś słysząc twoje imię, zatykam uszy i wmawiam sobie, że nic nie słyszę.
 

 
mam fazę na Paramore. xD
 

 
pozwolę Ci odejść. pozwolę. ale najpierw patrząc mi prosto w oczy, wykrzycz, że nic nie znaczę. wykrzycz, że nawet to kiedy wtulałam się w Twój dwudniowy zarost było nieporozumieniem. pozwolę Ci odejść. pozwolę, jeżeli mi udowodnisz, że postępujesz zgodnie z sercem, że nie stawiasz się mu na przeciw ze względu na swoją chorą dumę, tym samym odbierając mi szansę na szczęście.
 

 
cisza to najgłośniejszy krzyk dziewczyny. powinieneś wiedzieć, że bardzo ją zraniłeś, jeśli zaczęła Cię ignorować.

myślisz, że jeśli powiesz mi 'żegnaj' setny raz to ja zniknę z twoich wspomnień, przestaniesz mnie kochać tęsknic i myśleć o mnie? powodzenia kochanie.

nie poddawaj się. nie przestawaj w siebie wierzyć, bo zawsze będzie ktoś, kto będzie cię cholernie kochał dla kogo będziesz wszystkim.
 

 
ouu. dawno mnie tu nie było. miałam straszny zapierdol, masę nauki. ale teraz, postaram się wszystko nadrobić!
 

 
czasami mam wrażenie, że nie zdajesz sobie sprawy z tego, że na obecną chwilę jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.


 

 
60 kartkowy zeszyt zapisałam Twoim imieniem i potrafię go przeglądać godzinami. to już znaczy że kocham ?

odszedł... nawet nie zapytał czym teraz będę oddychać.

nigdy o nic cię nie prosiłam, ale w tej chwili mam w dupie honor. przytul mnie mocno.

jeszcze nie raz spieprzymy to na czym nam na prawdę zależy.

gdyby nie było jutra, pewnie zadzwoniłabym do Ciebie i powiedziała, że zajebiście mi zależy.

normalny uśmiech, banalne spojrzenie, a jednak coś wyjątkowego.
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
a potem - wyszeptał - powiedziałaś przez sen moje imię. tak wyraźnie, że pomyślałem najpierw, iż się obudziłaś. przewróciłaś się jednak na drugi bok, wymamrotałaś moje imię jeszcze raz i westchnęłaś. zalała mnie fala.. sam nie wiem czego. to było niesamowite uczucie.

-kochasz ją ?
-tak.
-na ile procent ?
-99%
-a ten 1% ?
-nienawidzę jej.
-ale dlaczego ?
-za to, że kocha takiego dupka jak ja.

-gdzie byłaś ?
-na spacerze.
-chodź tu.
-proszę Cię, no.
-pachniesz papierosami i męskimi perfumami, dziecko !
-pachnę miłością Mojego życia, mamo.

-a kochałbyś mnie gdybym...
-tak.
-ale nie dałeś mi skończyć...
-bo zawsze będę cię kochać.

 

 
kobiety potrafią udawać orgazm.
mężczyźni potrafią udawać związek.

zanim kogoś zranisz, stań na jego miejscu poczuj jak to bardzo boli...

a dziś, pomodlę się o to żebyś nigdy nie poczuł tego co czuję ja widząc Cię z nią.

zawsze chciałam mieć w domu takie małe, czarne pomieszczenie, do którego mogę wejść i krzyknąć 'kurwa' i wyjść.

nie bądź naiwna, on nie rozpiął twojej koszulki by zobaczyć serce.
 

 
"miłość upiększa każde romantyczne przeżycie i usprawiedliwia każde szaleństwo."

uwielbiam Effy. xd
 

 
przysunąwszy się odrobinę bliżej, zaczęłam wodzić opuszkami palców po konturach Jego przedramienia. trzęsła mi się ręka - byłam pewna, że to zauważy. -mam przestać ?-upewniła się, bo zamknął powieki. -nie- odparł, nie otwierając oczu.
-nawet nie potrafisz sobie wyobrazić, co czuje, gdy tak robisz.- westchnął.

spojrzała na Niego i szeptem powiedziała 'kocham Cię', miała nadzieję, że nie usłyszy. on odwrócił się przytulił ją mocno i powiedział 'ja Ciebie też'.

te oczy, włosy, uśmiech, dołki w policzkach, pieprzyki, tyłek, cała sylwetka doprowadzają mnie do orgazmu. a ty nieświadomy przechodzi obok bez żadnego "cześć".

słuchawki w uszy, ulubiona muzyka, lampka wina, za szeroka bluzka, seksowna bielizna, niedbale związane włosy. leżysz na łóżku i rozmyślasz jak między wami było i jesteś w swoim świecie, a tak na prawdę nie wiesz jaka jesteś wtedy seksowna i nawet nie wiesz że on by w tej chwili padł na twój widok...

ona znów udawała, że ma go głęboko w nosie. jak najdalej odsuwała od siebie myśl, że tak bardzo pragnęła z nim być. nigdy nie potrafiła przyznać się do błędu. do tego, że taki drań mógł zawładnąć całym jej światem.

wiesz kiedy jest prawdziwa miłość? wtedy, gdy on zakocha się w Tobie potarganej, z czerwonym nosem i zachrypniętym głosem, a nie gdy będziesz szła po mieście w niebieskiej sukience i obejrzy się za Tobą jak sto innych facetów.

 

 
nie zamierzam wjebać na twarz pół tony pudru i kilograma malinowego błyszczyku, założyć bluzki, w której będzie mi widać cycki i pozować do zdjęć z miną kaczki. nigdy nie będę dziwką takiego wymiaru, no wybaczcie.

-co tam ?
-zerwał ze mną... i boli...
-kochanie, rozstania bolą.
-nie! przyjebałam mu w ryj, i mnie ręka boli!

-byłaś grzeczna ?
-jasne. mijałam go na ulicy i nawet nie oplułam.

 

 
a masz tak czasem, że rozpierdala Cie od środka a Ty nie wiesz co z tym zrobić ?

i nie będzie już żadnej miłości, zauroczeń. będzie tylko czysta wódka i niezliczone ilości fajek.

wiesz jak to jest gdy, patrzysz na Niego i wiesz jak bardzo Go kochałaś, ile dla Niego poświęciłaś, ile przez Niego wycierpiałaś, a On ma Cię łagodnie mówiąc w dupie ?

pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. a w każdej było coś wspaniałego. nie potrafię wybrać żadnej z nich i powiedzieć: ta znaczyła więcej niż pozostałe.


zgasiła papierosa, wzięła Kubusia, zrobiła balona z różowej gumy orbit i stwierdziła, że przecież da sobie radę- zawsze dawała.


ta bezsilność, kiedy łzy spływają ci po policzku , a ty nie masz władzy i kontroli, by je zatrzymać.

 

 
mam masę nauki! koszmar jakiś. ledwo wyrabiam. w piątek wyskoczyłam na imprezkę, wyluzowałam się trochę. w sobotę poszłam z kumpelą na zakupy, i robiłam lekcje. a dzisiaj, odwiedziłam babcię i uczyłam się. umieram towarzysko. no cóż, skoro chcę mieć dobre oceny, tak musi być. yhh, zaraz dodam jakieś fajne opisy.
 

 
"Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości."

"Los czasem rozdziela bliskich sobie ludzi, żeby uświadomić im, ile dla siebie znaczą."

"Największą rozkoszą nie jest sam seks, ale pasja, która mu towarzyszy. Wtedy seks tylko uzupełnia taniec miłości, lecz nigdy nie jest istotą sprawy."

"Miłość trwa wiecznie to tylko ludzie się zmieniają."

"Na tym świecie jedynie miłość zasługuje na wszystko. Cała reszta nie ma najmniejszego sensu."


coś mnie wzięło na cytaty Paulo Coelho...
 

 
powiedział, że to koniec - odchodzi. zaczęłam się głośno śmiać – jakiś głupi, pieprzony żart. jednak on był poważny. zamilkłam. odruchowo tona łez poleciała mi po policzkach, czułam jak moje serce cholernie piecze. ale nie, przecież muszę być silna, nie mogę się załamać. powiedziałam, że wszystko w porządku i szybko zapomnę... pobiegłam do domu, choć ledwo stałam na nogach, ale nie mogłam się poddać, nikt nie mógł poznać po mnie smutku. wytarłam łzy. niepotrzebnie, kolejna partia wylała się z moich oczy w niespełna sekundę. nie potrafiłam nad sobą zapanować. skulona usiadłam na krawężniku krzycząc, czemu to właśnie ja straciłam swój najsłodszy narkotyk. otępiona, zalana łzami, spuchnięta – nie podniosłam się już nigdy z tego jebanego dołu...
 

 
nieprzemyślane słowa i wszystko legło w gruzach...

ona tak jakby czekała, a on tak jakby miał to gdzieś.

mimo wszystko... potrzebuje tego bałaganu jaki robisz w moim życiu...

potem znów powiesz że do niczego nie doszło!

bo jest w mojej klatce piersiowej takie małe coś co bije tylko dla Ciebie.
 

 
szkoła, szkoła, i jeszcze raz szkoła. ciągle kartkówki, sprawdziany, odpytywania... tęsknie za gimnazjum, tam było o wiele więcej luzu...
yhh, na razie oceny są okej, ale materiał jest naprawdę trudny, nie wiem jak dam sobie z nim radę potem. na szczęście dziś piątek... co oznacza imprezkę. xd
 

 
-wiesz, mogę mieć tu każdego, który tylko na mnie spojrzy. -więc w czym problem? -on jedyny nie patrzy. a właśnie jego chcę.